niedziela, 27 marca 2016

Miniaturka : Rudy Blond Częsć III

Niespodzianka :D Oto trzecia część miniaturki.... I jednak 
nie jest ostatnia. Jakoś nie potrafię pisać krótkich opowiadań. 
Zawsze za bardzo się rozpisuję ;p Dlatego też postanowiłam 
przedłużyć "Rudy Blond" i jeszcze jedną część. Brak czasu również
gra w tym swoją rolę, bo bardzo chciała dzisiaj wstawić część 
miniaturki (nie ważne, że spóźniłam się o 28 minut), ale jakoś 
trudno mi zakończyć to małe opowiadanie w trzech postach. 
Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza! Jak zawszę, proszę
o pozostawianie po sobie chociaż krótkiego komentarza. Sprawiłoby
mi to ogromną przyjemność :) Miłego czytania!


Panna Potter






- A co byś powiedziała na wakacje? - spytała Hermiona Granger, rozglądając się za stoiskiem z wypiekami
Ona i jej przyjaciółka, Ginny Weasley, odwiedziły targ, który raz w miesiącu przyciągał wielu ludzi na rynek.
- No nie wiem... Na prawdę nie jestem w nastroju, Hermiono - mruknęła rudowłosa, z nudów oglądając owoce, których jeszcze w życiu nie widziała.
- Myślę, że dobrze by Ci to zrobiło - stwierdziła Hermiona - Poza tym... Ron organizuje wycieczkę przed naszym ślubem, wiesz, rodzinna tradycja.
- Taa... Pamiętam jak Bill urządzał taki wypad... Mam nadzieję, że Ron zachowa choć trochę rozumu.
- Nie przypominaj mi... W każdym razie, ja też chcę zrobić coś fajnego przed ślubem.
Ginny westchnęła głęboko i podniosła wzrok na swoją przyszłą siostrę. No i jak mogła jej odmówić?
- Niech Ci będzie - powiedziała w końcu, a szatynka cmoknęła ją w policzek - Tylko co ja z tego będę miała, skoro nie mogę pić?
- Oj, coś czuję, że alkohol nie będzie nasza jedyną rozrywką - zaśmiała się Hermiona, sięgając po kawałek ciasta truskawkowego.
- Gdzie będziesz chciała się wybrać? - zapytała Ginny, również biorąc kawałek
- Cóż... Bo chodzi o to że mój wujek ma bardzo duży dom i chce abym w nim została, kiedy on z ciocią wyjadą do Francji. Od razu pomyślałam o mojej wycieczce i że to właściwie świetnie się składa...
- Hermiona, wyduś to z siebie - przerwała jej młodsza przyjaciółka.
- Tylko się nie złość, dobrze?
- No dalej! - zaśmiała się rudowłosa.
Hermiona wzięła głęboki wdech.
- Włochy - powiedziała w końcu.
Ginny zrzedła mina.
- Włochy... Okay - odparła, próbując się uśmiechnąć.
W głębi ducha przeklinała swoją przyjaciółkę na tysiące sposobów. Z drugiej strony musiała to uszanować. To były jej wakacje, jej ślub, jej wybór. Ginny postanowiła, że spróbuje się dobrze bawić i nie myśleć, co się tam działo kilka tygodni temu


***


- Twoje zdrowie! - zawołały Ginny, Talia i inne kobiety, które przyłączyły się do świętowania. 
Siedziały przy barze, który znajdował się na plaży. 
Wszystkie dziewczyny wypiły za zdrowie Hermiony, która za trzy tygodnie wychodziła za mąż. 
Ginny oczywiście piła sok, ponieważ nie mogła pić będąc w ciąży, czego w tej chwili zaczynała żałować, 
Rudowłosa doszła do wniosku, że nie było aż tak źle, że wycieczka do Włoszech nie była aż takim złym pomysłem. Dobrze się bawiła ze swoimi koleżankami, pomijając te momenty, kiedy one tańczyły pijane na parkiecie, a ona siedziała przy barze, kompletnie trzeźwa.
Na szczęście, jej towarzyszki nie zdążyły wypić takiej ilości, aby stracić kontrolę, więc miała jeszcze towarzystwo. 
- I żeby dobrze o Ciebie dbał! - krzyknęła Talia, dopijając swojego drinka. 
- I żeby Cię nie zanudził na śmierć! - dodała najmłodsza z nich, na co reszta zareagowała śmiechem. 
- Kto idzie ze mną się ochłodzić? Woda jest wspaniała! - zawołała blondynka siedząca obok Talii. 
Grupka kobiet ochoczo zaczęły wstawać z krzeseł, kierując się w stronę brzegu. 
- Nie idziesz? - spytała Hermiona. 
- Nie, nie czuję się za dobrze. Ale ty idź - powiedziała Ginny. 
- Na pewno?
- Tak! Idź, baw się! To twoje wakacje, wyszalej się, póki możesz! - zaśmiała się rudowłosa, pchając ją w stronę reszty koleżanek. 
- Dzięki - odparła, ściskając ją pośpiesznie. 
Kiedy panna Weasley została sama, zamówiła kolejny koktajl, następnie postanowiła się przejść po plaży. 
Jako że jej brzuch zaczął już nabierać okrągłych kształtów, nie odważyła się założyć bikini, tak jak Hermiona i Talia. Musiała więc wybrać coś co zakrywało jej ciało, czego trochę żałowała. Nigdy nie wstydziła się swojego ciała, teraz jednak bała się je pokazywać. Nie czuła wstydu, bała się, że ludzie zaczną ją oceniać. Wiedziała jednak, że gdyby pewien dupek o blond włosach nie potraktował jej w tak okropny sposób, czułaby się pewniej. Gdyby nie przyłapała go z przepiękną kobietą o urodzie modelki, na pewno nie bałaby się pokazywać tego, że jest w ciąży. 
Rozmyślając tak o tym, nie zauważyła, że ktoś właśnie przeciął jej drogę. Wpadła na tą osobę i prawie upadła na mokry piasek. 
- Och, przepra... Ginny? 
Młoda dziewczyna podniosła wzrok i od razu tego pożałowała.  
Przed nią stal Draco Malfoy... Bez koszulki. 
Jego włosy były wilgotne, a kropelki wody na jego idealnym torsie lśniły w powoli już zachodzącym słońcu.
Merlinie... Czemu? pomyślała Ginny, bliska płaczu. 
Nie miała siły na to spotkanie. Nie chciała tego spotkania, to było zbyt trudne. W sekundzie, kiedy ich spojrzenia się spotkały, przypomniała sobie wszystko. 
- Ginny - powtórzył blondyn, wpatrując się w nią, jakby nie widziała jej przynajmniej kilka lat.
- Przepraszam - mruknęła, spuszczając głowę i chcąc go wyminąć, ale Draco jej na to nie pozwolił. 
Nie mógł jej teraz dać od tak sobie odejść. Sam nadal nie był pewien, jaki miał plan, nie wiedział do końca co dokładnie czuł to tej złośnicy, ale wiedział, że nie chciał, aby teraz odeszła. Wiedział, że chciał jej obecności. 
- Proszę Cię, puść mnie - powiedziała Ginny, starając się zapanować nad głosem. 
- Możemy porozmawiać? - rzekł były Ślizgon, ignorując jej prośbę. 
Nadal trzymał ją za nadgarstek. 
- Nie. Nie mam Ci nic do powiedzenia - odparła, uparcie nie patrząc mu w oczy. 
Wiedziała, że wtedy by zmiękła. 
- Ale ja mam.
- Nie interesuje mnie to. 
- Ginny - po raz kolejny wypowiedział jej imię. 
Podszedł bliżej i palcem uniósł delikatnie jej brodę, aby w końcu na niego spojrzała. 
- Nie rób tego - warknęła - Nie dotykaj mnie. 
- Wiem, że jesteś na mnie zła, masz do tego prawo. Uważam jednak, że powinnaś mnie wysłuchać. 
- Przykro mi, ale widziałam już wystarczająco, więc twoje wyjaśnienia są zbędne. 
Draco westchnął ciężko. 
Nie spodziewał się jej spotkać. Nie miał pojęcia co tutaj robiła, jednak wpadł na nią, bez gotowego plany. Bez starannie ułożonych przeprosin. Ta cała sytuacja bardzo go stresowała, a nastawienie rudowłosej nic nie upraszczało. 
- Słuchaj. Oboje dobrze wiemy, jaki byłem przed naszym spotkaniem w klubie. Żyłem tak odkąd pamiętam i trudno mi się było zmienić. Przyznaję, byłem głupi i dziecinny, ale nie potrafiłem inaczej. Jednak w chwili, kiedy opuściłaś mój gabinet... To był jak kubeł zimnej wody, Ginny. Wszystko wtedy do mnie dotarło. Dotarło do mnie to, że zostanę ojcem, że to moje dziecko. Moje. Dotarło do mnie, że takie traktowanie kobiet jest straszne, ale co najważniejsze... Dotarło do mnie, że to ty. Ty jesteś w ciąży, ty nosisz nasze dziecko, że to ty właśnie wychodzisz z mojego mieszkania... Zorientowałem się, że wcale tego nie chcę i że nie mógłbym sobie wyobrazić, że miałbym wpaść z kimś innym - tutaj blondyn nie mógł powstrzymać delikatnego uśmiechu - Nie wiem, czy jestem na to wszystko gotowy, ale cieszę się, że to właśnie ty się upiłaś w tym klubie i że na Ciebie wpadłem. Cieszę się, że w tak trudnej sytuacji to właśnie ty siedzisz w tym ze mną. 
Ginny nie wiedziała co powiedzieć. Chciała w to wszystko uwierzyć, naprawdę chciała, niestety bała się zaryzykować.
Teraz już nawet nie próbowała powstrzymywać łez, które cisnęły jej się do oczu i dała im spłynąć po policzkach. 
- Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej - wycedziła. 
- Wiem - odparł cicho Draco. 
Przyciągnął Ginny do siebie i objął ją tak, jakby nie było jutra. Nie odepchnęła go. Po prostu stała, nie mogąc opanować szlochu. 
- Nienawidzę Cię, Malfoy. Szczerze Cię nienawidzę - jęknęła mu w ramię. 
- Wiem, Ginny - powiedział, chowając twarz w jej włosach. 
Tęsknił za tym i to bardzo. Jej bliskość zdążyła stać się dla niego czymś tak naturalnym, że przez czas ich rozłąki czuł się, jakby zakazano mu oddychać. Czuł się spokojniej, trzymając Ginny w objęciach. Tak właśnie powinno być. 
- Przepraszam - szepnął. 
- Nie przyjmuję twoich przeprosin - mruknęła, mimowolnie obejmując chłopaka w pasie, rozkoszując się jego zapachem. 
- Przepraszam - powtórzył. 
Draco ujął twarz rudowłosej w dłonie.
- Nigdy więcej nie powtórzę tego błędu - powiedział, podkreślając każde słowo. 
- Skąd mam mieć tą pewność? - spytała. 
- Bo daję Ci moje słowo - rzekł - Poza tym... Jakoś żadna nie potrafiła Ci dorównać. 
Ginny zaśmiała się przez łzy. 
- Dupek. 
Chłopak uznał to za zielone światło i pocałował Ginny, czując się jak nowo narodzony. 
- Za to twój - powiedział między pocałunkami, przypominając sobie ich rozmowę w hotelu. 
- Mój - przyznała, odwzajemniając pocałunek. 



                                                                               *** 


- W takim razie nie pozostawia mi pan wyboru - powiedział jeden z mężczyzn w eleganckim garniturze. 
Draco Malfoy siedział przy stole jednej z najlepszych restauracji we Włoszech. Naprzeciwko niego siedziało trzech inwestorów, z którymi bardzo długo negocjował kontrakt. Teraz wpatrywali się w blondyna z nieodgadnionym wyrazem twarzy. 
Młody mężczyzna ścisnął dłoń rudowłosej piękności, która siedziała u jego boku i wpatrywała się w inwestorów. 
Musieli przyjąć jego propozycję, nie widziała innej opcji. 
- Nie pozostaje nami nic innego niż podpisać ten kontrakt - rzekł w końcu inwestor i z uśmiechem na twarzy sięgnął po skórzaną teczkę. 
Ginny uśmiechnęła się promiennie i musnęła policzek Draco, który objął ją w talii i odwzajemnił pocałunek . 
- Gratulujemy, Panie Malfoy - powiedział drugi inwestor. 
- Dziękuję. Zapewniam panów, nasza współpraca przyniesie nam same korzyści - odparł.
- Może być pani dumna ze swojego męża, pani Malfoy - powiedział trzeci inwestor, kiedy Draco składał podpić na kontrakcie. 
- Jestem - zaśmiała się, gładząc ramię swojego "męża"
- A teraz, jeśli panowie mi pozwolą, zabiorę panią Malfoy, aby uczcić nasz sukces - powiedział Draco, podnosząc się z krzesła.
- Oczywiście.
Pożegnali się z biznesmenami i wyszli z restauracji.
- A więc, pani Malfoy, jak chciałaby pani dziś świętować? - zaśmiał się blondyn, kiedy szli do auta
Hermiona, po usłyszeniu raportu z ich spotkania na plaży, pozwoliła Ginny spędzić ostatnie pięć dni ich wakacji z Malfoyem. Od tamtej pory, ta dwójka nie odstępowała siebie nawet na chwilę, nadrabiając stracony czas.
- No nie wiem, panie mężu, co być proponował?
- Chyba mam pewien pomysł - odparł, puszczając oczko do swojej dziewczyny.
Bardzo bawiło ich to, że inwestorzy już od pierwszej chwili uznali, że Draco i Ginny byli małżeństwem, Postanowili jednak nie wyprowadzać ich z błędu.
- Draco... Nie wiem czy chcę - odparła nieśmiało rudowłosa.
- Jak to? - zdziwił się.
- To już trzeci miesiąc i... Jestem gruba - mruknęła, kiedy mężczyzna odpalił silnik pojazdu.
- Oszalałaś? Jesteś tak chuda, że nikt by się nie domyślił, iż jesteś w ciąży!
- Mówisz tak tylko dlatego, bo chcesz mnie zaciągnąć do łóżka.
- Nie, mówię tak, bo taka jest prawda. Tak czy siak zaciągnąłbym Cię do łóżka - zażartował.
- Nie przeceniaj się, Malfoy.
- Wiem to na sto procent - kontynuował blondyn ze złośliwym uśmieszkiem.
Wykłócali się o to aż do momentu, w którym Ginny otworzyła drzwi do ich pokoju. Tam ich nastrój bardzo szybko uległ zmianie i Draco Malfoy zrobił to, o czym tak dyskutowali po drodze do hotelu.


***


Nareszcie. Nadeszła ta chwilą, na którą cała rodzina Weasleyów czekała już od dawna. 
Hermiona i Ron powiedzieli "tak" i właśnie przypieczętowali swoje małżeństwo pocałunkiem. 
Coś jednak nie pasowało Ginny. Hermiona była szczęśliwa, uśmiechała się... Ale to nie był najszczerszy uśmiech. Wszyscy dobrze wiedzieli, że ta dwójka się kocham, tego nie dało się zaprzeczyć. Była Gryfonka jednak szukała czegoś innego. To była stała, bezpieczna miłość. Ona chciała czegoś więcej. Jako kujonka i "ta najrozsądniejsze", nigdy nie została by podejrzewana o coś takiego, jednak mało kto znał ją od tej strony, co Ginny. Owszem, jej przyjaciółka była rozważna, mądra i ostrożna, ale była też idealnym przykładem że kobieta zmienną jest. Często bywało tak, że najzwyklej w świecie nudziła się u boku Rona i nie wiedziała co z tym zrobić. Już nie raz rozmawiała ze swoim ukochanym, dawała mu do zrozumienia, że jeśli coś się nie zmieni, to ich związek nie będzie należał do tych najszczęśliwszych. Niestety, nic się nie zmieniło.


Ginny i Hermiona zamknęły się w łazience lokalu, w którym odbywało się wesele. Starsza z nich nie mogła przestać płakać. 
- Hermiono... Sama mówiłaś, że wiesz, na co się decydujesz - starała się ją uspokoić Ginny, ale najwyraźniej nic to nie podziałało. 
- Wiem. Wiem na co się zdecydowałam, kocham go, ale... Jezu, po prostu chcę czegoś więcej! - jęknęła, przyjmując chusteczkę, którą podała jej panna Weasley. 
Rudowłosa objęła Hermioną. 
- Wszystko w porządku? - rozległ się głos Rona zza drzwi. 
- Tak! Daj nam chwilkę, mamy problem z suknią! - zawołała od razu Ginny. 
- Och... No dobrze, ale pośpieszcie się. Goście się niepokoją - odparł. 
Hermiona wyglądała, jakby miała zaraz wybuchnąć.
- Nie, Hermiono, proszę Cię. Wiem, że to żadna pociecha, ale to twój ślub, nie możesz się załamać teraz - rozkazała jej Ginny i pomogła poprawić rozmyty makijaż. 
Kiedy już zmierzały do wyjścia, Hermiona zatrzymała przyjaciółkę. 
- Co się stało?
- Ginny... Muszę Ci coś powiedzieć - szepnęła, nie patrząc Ginervie w oczy.
- Słucham. 
- Nie możesz nikomu tego powtórzyć. To ma zostać między tobą a mną. 
- Przysięgam. 
- Bo widzisz... Kiedy ty spotkałaś Dracona na plaży... Ja spotkałam Blaise'a. Zaproponował mi drinka, zaczęliśmy rozmawiać i... Było nam naprawdę przyjemnie. Opowiedział mi, jak Draco przeżywał wasze "rozstanie", a potem o ich firmie, o wszystkich miejscach które odwiedził... 
- Nie kończ, chyba wiem co się potem stało - przerwała jej Ginny. 
Była rozdarta. Chciała szczęścia Hermiona, z drugiej strony, właśnie przyznała się do tego, że zdradziła jej brata. Wiedziała jednak, jak czuła się jej przyjaciółka i spodziewała się, że prędzej czy później mogłoby do tego dojść. 
- To było... przyjemnie nowe, Ginny. Nie było tej emocjonalnej więzi, ale... Cholera, dobrze mi było. 
Ginny zaśmiała się krótko. 
- Nikt nic ode mnie nie usłyszy, ale Hermiono... Wiesz, że teraz nie możesz sobie na to pozwolić, prawda?
- Wiem...- mruknęła panna Granger. 
- A teraz skup się na tej emocjonalnej więzi, bo czeka Cię długie wesele, Granger!





4 komentarze:

  1. Blog został dodany do Biblioteki Hogwartu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy następna część. Czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opowiadanie , może sie zglosisz gdzieś do wydawcy ....próbuj dziewczyno masz talent !!! napisz maila pokaż co napisałaś myśle że to może sie udać !!!

    OdpowiedzUsuń